Ćwiczenia z ateizmu

Ćwiczenia z ateizmu. Część 42 „Jak ks. prof. Heller dowodzi istnienia Boga?”

Ks. prof. Michał Heller, znany przede wszystkim jako popularyzator nauki, propaguje także wiarę w istnienie Boga. Nie jest to poboczny temat jego działalności. Cała popularyzatorska działalność Hellera jest bezpośrednio lub pośrednio podporządkowana jego przekonaniom religijnym. Temu, co głosi, warto przyjrzeć się nieco bliżej. Chcę zaznaczyć, że nie oceniam dorobku naukowego Hellera, ale skupiam się na jego poglądach dotyczących Boga. Zresztą nagroda Templetona, którą Heller otrzymał, przyznawana jest za działalność na rzecz religii, nie za osiągnięcia naukowe (piszę o tym pod koniec).

1. Trzy „dziury”

Heller krytykuje popularną w religijnym piśmiennictwie koncepcję „Boga luk” czy „Boga zapchajdziury” (ang. God of the gaps), chociaż jednocześnie sam ją głosi. Na czym ta koncepcja polega? Jeśli nauka czegoś nie wyjaśnia, przypisuje się sprawstwo Bogu. Np. biochemia nie wyjaśnia w dostateczny sposób powstania życia, wobec tego twierdzi się, że to dzieło bożej interwencji. Bóg służy tu do wypełniania luk/dziur w wiedzy o świecie i człowieku.

Jest to koncepcja błędna. Z tego, że nauka czegoś nie wyjaśnia, nie wynika, że mamy do czynienia z działaniem Boga. Przyczyny niewyjaśnionego zjawiska mogą być jak najbardziej naturalne, a nie nadprzyrodzone.

Jednak Heller, krytykując metodę zapełniania Bogiem luk w naszej wiedzy o świecie i człowieku, sam koncepcją „Boga zapchajdziury” się posługuje. Na stronie założonego przez Hellera ośrodka, propagującego godzenie religii z nauką, czytamy:

„Zdaniem profesora Hellera, istnieją jednak trzy „dziury”, których nauka wypełnić nie potrafi. Dziura ontologiczna: dlaczego istnieje raczej coś niż nic?; dziura epistemologiczna: dlaczego Wszechświat jest racjonalny i może być badany metodami matematycznymi?; dziura aksjologiczna: skąd biorą się uniwersalne wartości?” (1).

Odpowiadając na te pytania, Heller wskazuje na Boga. To dzięki Bogu istnieje Wszechświat. To dzięki Bogu Wszechświat jest racjonalny i może być badany metodami matematycznymi. Dzięki Bogu istnieją wartości uniwersalne.

Krótki cytat w pigułce ukazuje sposób myślenia Hellera: „W dziele stworzenia – pisze Heller – został zrealizowany racjonalny zamysł Boga. Współczesna nauka odkrywając strukturę świata, odszyfrowuje ten zamysł. Matematyczna metoda badania jest tak skuteczna, ponieważ stwórczy zamysł Boga jest matematycznie precyzyjny, ponieważ Bóg stwarzając świat, myśli matematycznie” (2).

Nie chcę być złośliwy, ale trzeba powiedzieć, że są to teologiczne urojenia. Nie ma powodu, by z Hellerem się zgadzać. Twierdzenie, że Bóg stworzył świat, i to według precyzyjnego matematycznego planu, to czysta fantazja. Równie dobrze z poczuciem humoru można twierdzić, jak w powieści fantastycznej, że świat został stworzony przez złego czarownika-matematyka imieniem Abubu, przebywającego gdzieś poza czasem i przestrzenią.

Heller stosuje sposób rozumowania zaczerpnięty od średniowiecznych teologów. Polega on na przypisywaniu wszystkiego Bogu i dostrzeganiu Boga we wszystkim. Skoro świat istnieje, to znaczy, że stworzył go Bóg. Skoro matematyczne metody badań okazują się skuteczne, Heller uznaje, że Bóg stworzył świat według matematycznego planu.

Jest to wnioskowanie błędne. Z tego, że świat istnieje, a matematyczne metody badań są skuteczne, w żaden sposób nie wynika, że świat jest dziełem Boga.

Heller pochopnie twierdzi, że nauka nie potrafi wypełnić wymienionych przez niego „dziur” w naszej wiedzy. Nauka już dziś sporo wyjaśnia. Nikt nie wie, jakie są możliwości poznawcze nauki, nikt nie zna granic nauki. Nie ma powodu, by twierdzić, że nie odpowie na pytanie o powstanie świata, że nie wyjaśni „dziur” wskazanych przez Hellera.

Po pierwsze, na pytanie, skąd się biorą uniwersalne wartości, już dziś odpowiedzi udziela teoria ewolucji przyrodniczej. Heller uznaje tę teorię, ale nie dostrzega, że bardzo dobrze wyjaśnia ona uniwersalność pewnych wartości. Po drugie, można bez odwoływania się do Boga wyjaśnić, dlaczego badamy wszechświat metodami matematycznymi. Do zagadnień tych jeszcze wrócę. Najpierw skupię się na „dziurze ontologicznej”, tj. na pytaniu, dlaczego istnieje świat.

2. Dlaczego istnieje świat?

Heller wielokrotnie przywołuje aforyzm, ukuty przez niemieckiego filozofa i teologa Leibniza (1646-1716): „Dlaczego istnieje raczej coś niż nic?” Aforyzm rozumiany jest jako pytanie o to, dlaczego istnieje świat, jaka jest przyczyna istnienia świata. Zarówno dla Leibniza, jak i dla Hellera, odpowiedź jest oczywista. Świat zawdzięcza istnienie Bogu, został stworzony przez Boga, istnieje z jego woli. Według Hellera Bóg ciągle podtrzymuje istnienie świata, świat by nie istniał bez tej ciągłej boskiej pomocy. Heller powtarza, że świat jest urzeczywistnieniem „bożego zamysłu”, „wielkiego programu wszechświata” stworzonego przez Boga. „Ludzie wierzący – czytamy – we Wszechświecie dostrzegają pewną myśl, racjonalny plan Boga, a zatem inaczej postrzegają Wszechświat, niż ludzie niewierzący” (3).

Pisząc o „bożym zamyśle”, Heller przywołuje często Einsteina, który używał podobnego określenia (w wersji angielskiej the Mind of God). Ma to bez wątpienia dodać Hellerowi autorytetu. Heller sugeruje też niedwuznacznie, że Einstein wierzył w Boga. Rzecz w tym, że dla Einsteina była to tylko metafora ładu dostrzegalnego w przyrodzie. Zaś Heller traktuje tę przenośnię dosłownie, uznając, że Bóg istnieje. Einstein miał w tej kwestii pogląd jasny: „Słowo Bóg jest dla mnie niczym więcej niż wyrazem i wytworem ludzkiej słabości” – napisał (4). Heller, powołując się na Einsteina postępuje nie fair, a ponadto stawia się w roli Jasia, który nie rozumie wykwintnych metafor i pojmuje je dosłownie.

W jednym z wywiadów Heller, przywołując pytanie, dlaczego istnieje raczej coś niż nic, mówi: „Na to pytanie nie odpowiada nauka, tylko teologia. Istnieje coś – człowiek, wszechświat – bo zostało stworzone!” (5).

Teologia odpowiada, ale jest to odpowiedź pozbawiona wartości poznawczej, mająca charakter fikcji literackiej lub urojenia. Teolodzy i Heller mówią, że świat został stworzony przez Boga i jest urzeczywistnieniem bożego zamysłu, a nie wiadomo, kim jest ten Bóg, w jaki sposób stworzył świat i czy w ogóle istnieje. Nic nie wiadomo.

Nie ma sensownych argumentów uzasadniających przekonanie, że coś takiego, jak „Boży zamysł” czy boski „wielki program Wszechświata”, istnieje w rzeczywistości, a nie tylko w wyobraźni teologów. Są to fantazje lub urojenia ludzi religijnych, gotowych Boga dostrzegać wszędzie i we wszystkim. Oto kilkoro dzieci widziało Matkę Boską na drzewie w Fatimie i Gietrzwałdzie, oraz na wzgórzu w Medjugorie. Zaś profesorowie teologii – wzorem teologów średniowiecznych – dostrzegają we Wszechświecie boży zamysł, racjonalny plan Boga, ciągłą obecność Boga w świecie. Z pewnością patrząc na cokolwiek, każdy może widzieć to, co mu w głowie gra.

Nie ma sensownych argumentów wskazujących, że to Bóg stworzył świat i podtrzymuje jego istnienie. Np. teolodzy powołują się zwykle na zasadę, że wszystko musi mieć swoja przyczynę. Ich zdaniem przyczyną istnienia świata jest Bóg, który świat stworzył. Ale jeżeli wszystko musi mieć przyczynę, to trzeba zapytać, kto stworzył Boga. A jeżeli Bóg nie musiał mieć przyczyny, to równie dobrze świat jako całość nie musiał mieć przyczyny.

W ten właśnie sposób na bezzasadność argumentacji teologicznej wskazywał Bertrand Russell (logik, matematyk, filozof,1872-1970) i wielu późniejszych krytyków religii.

Trzeba powiedzieć, że świat jest rzeczywistością niezwykłą, szczególną, którą trudno nam pojąć. Jest bardzo możliwe, że w ciągle zmieniającej się postaci świat istnieje wiecznie, także przed tzw. wielkim wybuchem. Przekonanie, że wszystko musi mieć swoją przyczynę, odnieść można co najwyżej do obiektów istniejących wewnątrz świat, a nie do świata jako całości. Świat ma cechy rzeczywistości niezniszczalnej, istniejącej wiecznie, samoistnej, nie stworzonej przez nikogo.

Nie ma jednak dziś wystarczająco uzasadnionej naukowej teorii odpowiadającej na pytanie, dlaczego i jak powstał świat, czy może w jakiejś postaci istnieje wiecznie. Co wobec tego? Trzeba uczciwie powiedzieć „nie wiem”. Nie ma sensu powtarzanie starożytnych mitów, że świat lub cokolwiek innego zawdzięcza istnienie Bogu. Przekonanie, że świat jest efektem bożego zamysłu, bożego planu, pozbawione jest uzasadnienia, które można by uznać nie sprzeniewierzając się ludzkiej zdolności do myślenia.

3. A dlaczego istnieje Bóg?

Teolodzy, także Heller, wygodnie przyjmują, że w pytaniu „dlaczego istnieje raczej coś niż nic”, idzie tylko o istnienie świata. Skoro jednak pada pytanie, dlaczego istnieje świat, nie ma powodu, by nie zapytać, dlaczego istnieje Bóg, kto stworzył Boga?

Teologia nie odpowiada na to pytanie. Teolodzy najzwyczajniej robią unik. Twierdzą na mocy definicji i wiary, że Bóg nie musiał być przez nikogo stworzony. No ale jeśli tak, to równie dobrze można uznać, że także świat nie został przez nikogo stworzony.

Co więcej, pogląd, że świat istniał zawsze, jest bez porównania pewniejszy, niż pogląd, że Bóg istniał zawsze. Dlaczego? Bo istnienie świata przynajmniej nie budzi wątpliwości, jest wręcz pewne, chociaż nie wiemy o świecie wszystkiego. Także Leibniz i Heller uznają, że świat istnieje. Natomiast nic nie wskazuje, by istniał jakikolwiek Bóg. Jest to wyłącznie kwestia wiary.

W świetle wiedzy naukowej Bóg to urojenie. To dlatego w badaniach naukowych obowiązuje zasada naturalizmu metodologicznego, którą uznaje także Heller. Mówi ona, że w nauce nie należy brać pod uwagę istnienia Boga, jakichkolwiek bytów nadprzyrodzonych itp. Bóg został więc ewidentnie zignorowany, mimo że w średniowieczu teologię uważano za królową nauk, a jeszcze Newton (1643-1727) obliczał wiek ludzkości na podstawie Biblii na kilka tysięcy lat.

Naturalizm metodologiczny, oznaczający ignorowanie Boga, prowadzi pośrednio do wniosku, że Bóg nie istnieje. Bowiem jeżeli nauka nie bierze pod uwagę istnienia Boga, to jest to bardzo mocny argument wskazujący, że coś takiego jest tylko tworem ludzkiej wyobraźni.

Muszę powiedzieć coś przykrego. Teolodzy i Heller wykazują się bardzo ograniczoną wyobraźnią. Nie mogą pojąć, że świat może istnieć bez Boga. Wyobraźnię osób religijnych, także Hellera, niekorzystnie ograniczają biblijne mity, które zagnieździły się w ich głowach. Głównym starożytnym mitem/wirusem jest postać Boga-Stwórcy, który w mniemaniu Hellera nadprzyrodzonym umysłem zapewnia istnienie świata. Bez mitu Boga Heller nie potrafi sobie wyobrazić świata.

4. Racjonalność i matematyczność świata

Heller mówi, że świat jest racjonalny i matematyczny. Jest to stały temat jego wystąpień. Przyjrzyjmy się temu nieco bliżej.

Jak Heller rozumie racjonalność i matematyczność świata?

Oznacza to dla niego, że świat jest rozumnym, racjonalnym urzeczywistnieniem „bożego zamysłu”, a ten boży plan ma charakter matematyczny. Bóg swoim umysłem – twierdzi Heller – ustanowił racjonalne prawa przyrody, mające matematyczną postać. I to dzięki temu, że świat jest urzeczywistnieniem racjonalnego bożego planu, możemy go badać za pomocą matematycznych metod.

Co o tej koncepcji można powiedzieć? Jest na wskroś religijna, pozbawiona jakiegokolwiek sensownego uzasadnienia poza samą wiarą.To fantastyka religijna.

Nie ulega wątpliwości, że świat daje się badać i opisywać za pomocą matematycznych wzorów. Np. Newton sformułował twierdzenie mówiące, że każde ciało przyciąga inne z siłą proporcjonalną do iloczynu ich mas i odwrotnie proporcjonalną do kwadratu odległości między nimi (jest to matematyczny wzór powszechnego ciążenia). Einstein sformułował twierdzenie równoważności masy i energii: E=mc2. Twierdzenia takie nazywa się często prawami przyrody lub prawami fizyki.

Naukowcy prowadzą badania i pewne właściwości przyrody udaje się im ująć w matematyczne wzory i matematyczne modele (słów świat i przyroda używam zamiennie). Niewątpliwie trzeba zgodzić się z Hellerem, że: „Istnienie jest nierozerwalnie związane z niezmiernie skomplikowaną siecią struktur, które – przynajmniej w znacznej mierze – dają się modelować matematycznie” (6). Modelowanie to żywy fakt. Można zobaczyć naukowców tworzących matematyczne modele, które się sprawdzają.

Z tego nie wynika w żaden sposób, że to Bóg stworzył świat w matematyczny sposób. A co wynika? Niestety, tylko to, że naukowcy pewne właściwości przyrody odkrywają i zapisują w formie matematycznej. Podobnie jak w matematyczny sposób, za pomocą liczb, określamy temperaturę powietrza. Natomiast Heller, wskazując na zastosowania matematyki w badaniach naukowych, wciska tam Boga.

Wbrew temu, co twierdzi Heller, nie ma czegoś takiego, jak „matematyczność świata” w postaci stworzonego przez Boga matematycznego projektu wszechświata, zbudowanego z matematycznych prawa przyrody. Tak rozumiana matematyczność świata jest wyłącznie urojeniem.

A co nie jest urojeniem? To, że świat istnieje, a naukowcy badają go za pomocą metod matematycznych. Z tym zgadza się także Heller i na ogół inni teolodzy.

Podsumujmy: Świat niewątpliwie daje się opisywać za pomocą matematycznych wzorów, twierdzeń, modeli. Ale w żaden sposób nie wynika z tego, że te matematyczne konstrukcje, jak i właściwości przyrody do których się odnoszą, pochodzą od Boga. Matematyczne modele i twierdzenia są efektem pracy naukowców. Zaś świat/przyroda jest wspaniałą rzeczywistością, która nie musiała być przez nikogo stworzona i w której nie miesza żaden bóg.

5. Czym są prawa przyrody?

W metodologii nauki rozróżnia się:

Po pierwsze, prawa przyrody, tj. regularności występujące w przyrodzie. Np. woda zamarza w określonej temperaturze, kamień podrzucony do góry spada i w ten sposób daje o sobie znać grawitacja. Przyroda nie jest stabilna, ale bez żadnych regularności nie mogłaby istnieć. Regularności stanowią nieodłączny atrybut, nieodłączną właściwość przyrody. Naukowcy starają się te regularności zbadać.

Po drugie, prawa nauki, tj. twierdzenia sformułowane przez naukowców, odnoszące się do regularności występujących w przyrodzie, czyli do praw przyrody. Prawa nauki, w szczególności prawa fizyki, mają często postać matematycznych wzorów, np. kultowe E=mc2.

Heller miesza celowo prawa przyrody i prawa nauki. Np. w swoich wykładach pyta, skąd się wzięły prawa fizyki. Ściśle biorąc, prawa fizyki sformułowali fizycy – wiadomo więc skąd się wzięły, nie ma co pytać. Ale według Hellera prawa fizyki stworzył Bóg, zaś fizycy je tylko odkrywają. Prawa fizyki są, jak wierzy Heller, myślami Boga, a prawa przyrody, tj. regularności występujące w przyrodzie, są tych myśli urzeczywistnieniem.

To bez reszty teologiczne fantazje. Trzeba powiedzieć wyraźnie, że nauka nie dysponuje dziś dostatecznie uzasadnioną teorią powstania praw przyrody. Także Heller i teolodzy nie wiedzą, jak powstały.

Wskazywanie na Boga jest wyjaśnieniem pozornym, niczego nie wyjaśnia. Jest to odpowiedź ogólnikowa. Heller nie wyjaśnia, w jaki to sposób Bóg prawa przyrody stworzył. Teolodzy mogą na ten temat tylko dywagować i fantazjować.

Co więcej, Heller przyjmuje, że prawa przyrody musiały być stworzone przez Boga. Odrzuca myśl, że mogą istnieć wiecznie jako nieodłączny atrybut wiecznie istniejącej przyrody. Przekonanie, że prawa przyrody musiały być stworzone przez Boga, jest tak samo bezpodstawne, jak przekonanie, że świat został stworzony przez Boga (o czym pisałem wcześniej). Przypomnijmy: Jeżeli teolog twierdzi, że wszystko musi mieć swojego stwórcę, więc świat i prawa przyrody musiały być stworzone przez Boga, to powstaje pytanie, kto stworzył Boga. A jeżeli Bóg nie musiał być przez nikogo stworzony, to równie dobrze świat jako całość wraz z prawami przyrody – nie musiał być stworzony. Przekonanie, że wszystko musi mieć swoją przyczynę, odnieść można co najwyżej do obiektów istniejących wewnątrz świata, ale nie do świata jako całości. Prawa przyrody stanowią niezbędną właściwość przyrody i wraz z nią stanowią rzeczywistość samoistną i ostateczną. 

Wskazywanie na Boga jako stwórcę, wypełnianie nim luk w wiedzy, mówienie, że stworzył prawa przyrody, jest nonsensem. Lepiej uczciwie przyznać – analogicznie jak w odniesieniu do powstania świata – że nie wiemy jak prawa przyrody powstały, niż głosić, że stworzył je Bóg. Teolodzy i Heller powielają starożytne mity o Bogu-Stwórcy. Wobec wagi zagadnienia, warto powiedzieć dobitnie: jest to ściema i dziecinada. Teologicznych bajeczek nie można traktować poważnie. Należą one do tej samej kategorii, co wiara w magię, czary, wróżby, astrologię.

Podsumujmy: Prawa przyrody, rozumiane jako regularności występujące w przyrodzie, są nieodłączną cechą przyrody, która jako rzeczywistość najwyższego rzędu nie musiała być przez nikogo stworzona.

6. Dlaczego możemy badać świat?

Na pytanie, dlaczego możemy świat badać, dlaczego świat daje się badać, odpowiada teoria ewolucji.

Jesteśmy częścią świata, z niego wyewoluowaliśmy – i dlatego jesteśmy z nim kompatybilni, dopasowani. Dlatego możemy świat badać. Wszelkie zwierzęta, a w pewien sposób także rośliny, badają swoje otoczenie. Jest to zwierzętom niezbędne do życia. Bez tej umiejętności by nie istniały. Każdy pies bada swoje otoczenie i ma o nim wiedzę prawdziwą, np. wie, że on i inne psy nie przeskoczą wysokiego płotu.

Nauki biologiczne pokazują, jak ewolucyjnie powstawał i zmieniał się układ nerwowy i mózg; jak rozwijało się życie psychiczne, zdolności poznawcze i świadomość – od form najprostszych do najbardziej rozwiniętych u człowieka. Mówi o tym teoria ewolucji i to ona, a nie Bóg, najlepiej wyjaśnia, dlaczego świat daje się badać i dlaczego możemy go badać. Dokładniejsze wyjaśnienia należą do neurologii, do rozwijających się dynamicznie badań nad funkcjonowaniem ludzkiego mózgu. Teologia nie ma tu nic do powiedzenia, powtarza starożytne mity o Bogu-Stwórcy.

7. Inteligentny projekt z przypadkiem

Heller krytykuje – i słusznie – koncepcję tzw. inteligentnego projektu, rozwijaną szczególnie w USA. Łatwo jednak zauważyć, że sam ją głosi pod nazwą „bożego zamysłu”, „bożego planu” lub „wielkiego programu wszechświata”.

Czym Heller odróżnia się od zwolenników inteligentnego projektu? Dlaczego krytykuje koncepcję inteligentnego projektu, chociaż ją głosi pod inną nazwą?

Po pierwsze, Heller mówi wprost o „bożym zamyśle”, „bożym planie”, według którego funkcjonuje świat. Natomiast zwolennicy „inteligentnego projektu” starają się o Bogu nie mówić, przynajmniej oficjalnie. Dlaczego? Ustawodawstwo amerykańskie zabrania nauczania w szkołach państwowych religii i religijnych wierzeń. Naucza się natomiast ewolucjonizmu, bowiem jest to teoria stanowiąca fundament nauk biologicznych.

W tej sytuacji organizacje religijne, chcąc doprowadzić do nauczania w szkołach religijnej koncepcji powstania życia i człowieka, postanowiły zastosować trik. Wymyślono, że będzie się mówić o „inteligentnym projekcie”, a nie o „bożym planie”, i przedstawiać tę koncepcję jako teorię naukową. Podjęto sądową batalię o zgodę na nauczanie „inteligentnego projektu” w szkołach, argumentując, że jest to teoria naukowa.

Jak dotąd zabiegi te są nieskuteczne. Koncepcja inteligentnego projektu oceniana jest trafnie jako pseudonaukowa i religijna. A w Polsce? W Polsce religii naucza się w szkołach oficjalnie i teolodzy nie mają motywacji, by mówić o inteligentnym projekcie. Heller woli wprost mówić o bożym zamyśle, o bożym planie.

Po drugie, zwolennicy inteligentnego projektu sądzą z reguły, że Bóg zaprojektował świat dokładnie, nie pozostawiając miejsca na przypadek. Natomiast Heller za swoje osiągnięcie uważa przekonanie, że Bóg do swego matematycznego „programu wszechświata” wprowadził także przypadek. Trzeba powiedzieć, że to dość sprytne posunięcie, pozwala nie protestować, jeśli naukowcy mówią o przypadkowości. Teolodzy mogą nawet twierdzić, że Bóg stworzył człowieka posługując się przypadkiem. A w jednej z książek Hellera mamy tezę, która brzmi jak dobry żart: „Jeśli przypadek jest określonym przejawem funkcjonowania świata przyrody (a jest!), to znaczy, że podlega on wszechwładzy Boga tak samo, jak wszystkie inne elementy tego świata. (…) Bóg, posługując się prawami przyrody, wykorzystał nie co innego, ale właśnie przypadek, żeby stworzyć życie” (7).

Heller głosi tu kreacjonizm (wiarę w stwórczą moc Boga) sprzeczny z teorią ewolucji. Teoria ewolucji nie uznaje, że życie lub człowiek zostały stworzone przez jakiegokolwiek Boga. Dodajmy jeszcze, że ściśle biorąc, teoria ewolucji nie twierdzi, że człowiek lub życie powstały przypadkiem. Twierdzi natomiast, że nie zostały przez kogokolwiek zaplanowane lub stworzone. Częste nieporozumienia wiążą się z niejasnością pojęcia przypadku.

Hellera i amerykańskich głosicieli „inteligentnego projektu” łączy rzecz fundamentalna. Są przekonani, że świat jest zaprojektowany przez Boga czy też jakąś istotę nadprzyrodzoną. To, co głosi Heller, to wariant inteligentnego projektu – inteligentny projekt z przypadkiem. Obie wersje inteligentnego projektu (ta z przypadkiem i ta bez przypadku), należą do kategorii religijnej fantastyki.

Po trzecie, zwolennicy inteligentnego projektu w USA są z reguły religijnymi fundamentalistami, zwolennikami wiernego trzymania się Biblii. Na ogół odrzucają całkowicie teorię ewolucji. Nie brakuje wierzących, że świat istnieje zaledwie kilka tysięcy lat. Nie dziwota, że Heller nie chce, by umieszczano go w tym towarzystwie. Nie zmienia to faktu, że Heller głosi – tak jak zwolennicy inteligentnego projektu – iż Bóg zaprojektował świat i prawa przyrody. Niedaleko padło jabłko od jabłoni.

8. Skąd się wzięły wartości uniwersalne?

Heller pyta, „skąd biorą się wartości uniwersalne”. Niewiele mówi na ten temat, ale twierdzi, że nauka nie potrafi wyjaśnić ich powstania. Według niego jest to „dziura aksjologiczna”, którą koniecznie trzeba wypełnić Bogiem. I Heller to robi. Według niego wartości uniwersalne istnieją w Bogu i pochodzą od Boga. Jak wszystko, według tego teologa i uczonego.

Co to są wartości uniwersalne?

Wartość to coś, co się ceni. Wartości uniwersalne to takie, które są cenione powszechne wśród ludzi żyjących w różnych społeczeństwach i kulturach. Heller wymienia w szczególności racjonalność, prawdę, dobro i piękno.

Czy wartości uniwersalne, tj. powszechne wśród ludzi, istnieją?

Z pewnością we wszystkich społecznościach ludzie posiadają jakieś wyobrażenie piękna, dobra, prawdy i racjonalności/rozumności, chociaż mówiąc o tym używają odmiennych słów i pojęć. Trzeba też mocno podkreślić, że wyobrażania te są bardzo podatne na uwarunkowania społeczne, na wpływy środowiska społecznego i kultury. Co innego uważane jest np. za piękne czy rozumne w rożnych społeczeństwach i środowiskach. Liczą się też indywidualne, osobiste uwarunkowania.

Na podstawie badań naukowych uznaje się dziś za rzecz pewną, że podstawowe uczucia i zachowania, które związane są z wartościami uniwersalnymi, ukształtowały się w toku ewolucji i należą do naszego biologicznego wyposażenia, podobnie jak uczucie strachu czy przyjemności. Mają one pochodzenie ewolucyjne, a nie boskie. Dotyczy to także wartości moralnych, którym poświęca się ostatnio sporo badań naukowych.

Człowiek nie jest „niezapisaną tablicą” (tabula rasa), posiada wiele wrodzonych uczuć skłaniających go do określonego postępowania. Są one właściwe wszystkim ludziom, niezależnie od społeczności, kultury, narodu, rasy. Mamy wrodzone, ukształtowane ewolucyjnie predyspozycje, by w pewnych sytuacjach odczuwać strach, zadowolenie, radość, piękno, pomagać lub zachowywać się agresywnie.

Co więcej, są one wspólne ludziom i wielu innym gatunkom zwierząt. Podobnie jak skóra i kości. Cenimy, tak jak zwierzęta, dobre jedzenie itp. W swoistej postaci zwierzętom właściwe są także uczucia i zachowania wyższego poziomu. Bez wątpienia zwierzęta reagują na bodźce wzrokowe i słuchowe, które my kojarzymy z pięknem (chociażby kolorowe upierzenie i śpiew u ptaków). Oczywiście znaczne są tu różnice międzygatunkowe.

Zwierzęta rozróżniają zachowania dobre, przyjazne i złe, wrogie. Na swój sposób identyfikują prawdę i oszustwo (badania eksperymentalne wskazują, że psy potrafią oszukiwać). Zwierzęta umieją postępować racjonalnie, np. pies biegnie do dziury w płocie, nie wali bezmyślnie głową w sztachety.

Zwierzęta społeczne, tj. żyjące w stadach, w grupach, cenią sobie – jak ludzie – kontakt z innymi osobnikami, są towarzyskie, współpracują, pomagają sobie, opiekują się potomstwem, hamują agresję; daje o sobie znać nawet altruizm i poświęcenie. To właśnie jest dobro. Uczucia i zachowania tego rodzaju są wielkim atutem w procesie ewolucji. Dzięki nim pewne gatunki zapewniały sobie ekspansję, a współpraca podlegała wzmacnianiu.

Oczywiście zwierzętom społecznym, w tym ludziom, właściwa jest też agresja i zachowania cechujące się okrucieństwem. Walczą o pozycję społeczną w grupie i o różne dobra. Są kłótliwe. Polują, zwalczają wrogów, bronią swojego terytorium.

To, co najbardziej odróżnia ludzi od innych gatunków, to rozwinięta zdolność abstrakcyjnego myślenia. Dzięki niej w zasadzie wszyscy ludzie są w stanie np. nauczyć się ze zrozumieniem tabliczki mnożenia, czego nie potrafią inne gatunki zwierząt. Umiejętność abstrakcyjnego myślenia umożliwiła rozwój kultury, w tym nauki i koncepcji etycznych (niekoniecznie humanitarnych). Ale, podkreślmy, umiejętność abstrakcyjnego myślenia występuje także w zaczątkowej postaci u gatunków małp najbliższych nam ewolucyjnie.

Jako gatunek społeczny, tj. żyjący w grupach, posiadamy wrodzony impuls, wrodzony zmysł moralny skłaniający nas do pomagania, współpracy, uczciwości, sprawiedliwości. Dzięki niemu wiemy „z siebie”, jakie zachowanie jest etyczne, nawet jeżeli w wielu sytuacjach górę bierze egoizm i agresja.

Nakazy etyczne i religijne są wtórne wobec tego moralnego impulsu. Nie jest on wynikiem etyki czy religii, przeciwnie – pojawia się w etyce i religii dlatego, że jest człowiekowi wrodzony. Etyka, religia, prawo, wychowanie, wpływają na normy i zachowania moralne, wzmacniają je lub modyfikują.

Heller jest niespożyty, uznaje teorię ewolucji, ale twierdzi, że wartości uniwersalne, dobro, sprawiedliwość, racjonalność, piękno, mają boskie pochodzenie, są wynikiem bożego zamysłu, bożego planu. Tymczasem pochodzenie uniwersalnych wartości wyjaśnia bardzo dobrze teoria ewolucji przyrodniczej.

9. Godzenie nauki z religią

Heller głosi ideę pogodzenia religii z nauką, chociaż nie wiadomo, na czym miałoby to polegać. Czy nauka miałaby uznać boskie pochodzenie świata i praw przyrody? Na jakiej podstawie?

W 2008 r. Heller otrzymał nagrodę fundacji Templetona właśnie za działalność na rzecz zbliżenia religii i nauki, nie za osiągnięcia naukowe. Nagrodę przeznaczył na założenie Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych w Krakowie (łatwo pomylić z Centrum Nauki Kopernik w Warszawie, instytucją powołaną w 2005 r., finansowaną przez władze Warszawy i rząd RP).

Centrum Hellera zajmuje się popularyzacją nauki, ale właściwą jego misją jest propagowanie religii w kontekście nauki. Centrum powstało z inspiracji Fundacji Templetona, zajmującej się propagowaniem religii. Z tą intencją przyznano Hellerowi nagrodę. Zamierzeniem Fundacji Templetona było utworzenie ośrodka prowadzącego działalność religijno-naukową w krajach Europy wschodniej i centralnej.

Nagroda Templetona została ustanowiona w 1972 r. przez miliardera Johna Templetona i przyznawana jest za działalność religijną. Do 2001 r. nosiła nazwę Nagrody Templetona za osiągnięcia w dziedzinie religii (Templeton Prize for Progress in Religion). Od 2001 r. nosi nazwę Nagrody Templetona za osiągnięcia w badaniach lub odkryciach dotyczących rzeczywistości duchowych (Templeton Prize for Progress Toward Research or Discoveries about Spiritual Realities). Wychodzi na to samo.

Templeton widział swoją nagrodę w opozycji do nagrody Nobla. Noblem nagradza się za osiągnięcia naukowe, nagrodą Templetona za osiągnięcia religijne. Templeton postanowił, że jego nagroda ma być wyższa od nagrody Nobla – oczywiście jest wyższa tylko pod względem finansowym.

Pierwszą laureatką była w 1972 r. Matka Teresa z Kalkuty. W 1973 nagrodę otrzymał założyciel katolickiej wspólnoty Taizé, w 1982 r. sławny protestancki kaznodzieja Billy Graham, w 2013 anglikański biskup Desmond Tutu z Afryki Południowej. W gronie laureatów znajdują się mniej lub bardziej znani politycy, filozofowie, naukowcy. Decydująca jest działalność na rzecz religii, nie nauki.

Nie da się pogodzić religii i teologii z nauką (mam na myśli, tak jak i Heller, teologię wyznaniową; czasami nazywa się teologią także badanie religii, religioznawstwo).

Zauważyłem, że artykuł ten wydłużył mi się ponad miarę, a na temat sprzeczności między nauką oraz religią i teologią pisałem już kilkakrotnie. Więc tylko jeden akcent polemiczny. Heller nazywa teologię nauką, ale mówi jednocześnie, że teologia opiera się na wierze i objawieniu bożym, a jej twierdzenia nie podlegają doświadczalnemu sprawdzeniu. Oznacza to ewidentnie, że teologia nie jest nauką. Nie spełnia elementarnych wymogów stawianych nauce, co najwyżej pod naukę się podszywa.

10. Słowo na zakończenie

To, co pisze Heller o Bogu, świecie i prawach przyrody, to czyste spekulacje, pozbawione uzasadnienia, które pozwalałoby je poważnie wziąć pod uwagę. Ponadto Heller mówiąc o prawach przyrody, racjonalności i matematyczności świata – tonie w ogólnikach. Dopytywany, powtarza okrągłe formuły. Religijne zagadnienia przetyka ciągle rozważaniami dotyczącymi fizyki i matematyki, co ma sugerować, że opiera się na wiedzy naukowej. Tak nie jest. Koncepcje Hellera opierają się na starożytnym micie Boga, tj. potężnej, nadprzyrodzonej istoty. Heller próbuje ten mit zachować i pogodzić ze współczesną nauką, która pojęcie Boga usunęła poza nawias i ignoruje. Hybryda, jaką byłoby połączenie nauki z religią, nie może zaistnieć. – Alvert Jann

Alvert Jann: Blog „Ćwiczenia z ateizmu” https://polskiateista.pl/aktualnosci/blogi-2/cwiczenia-z-ateizmu/ : Zapraszam licealistów, studentów i wszystkich zainteresowanych na ćwiczenia z ateizmu. Co miesiąc =pierwszego=, czasami częściej, będę zamieszczał krótki tekst, poważny ale pisany z odrobiną luzu. Nie widzę siebie w roli mentora czy wykładowcy, mam na myśli wspólne zastanawianie się.

Nauka nie wyjaśnia wszystkiego, religia nic nie wyjaśnia.

Na blogu znajduje się kilkadziesiąt artykułów, m.in.:

Teoria Boga krótko wyłożona” https://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/teoria-boga-krotko-wylozona/

Czy istnieje wolna wola?” https://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/czy-istnieje-wolna-wola/

Co to jest płeć kulturowa (gender)?” https://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/co-to-jest-plec-kulturowa/

……………………………………………………………

Przypisy:

1 Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych – https://www.copernicuscenter.edu.pl/files/attachment/prof_heller_0.pdf

2 M. Heller, Kosmiczna przygoda człowieka mądrego, Wydawnictwo Znak, Kraków 1994, s. 256.

3 https://www.copernicuscollege.pl/kursy/bog-i-kosmologia

4 http://wyborcza.pl/1,75400,12641586,Czy_Albert_Einstein_wierzyl_w_Boga_.html

5 http://prasa.wiara.pl/doc/461286.W-przedsionku-religii

6 https://www.tygodnikpowszechny.pl/dzieci-gwiazd-potomstwo-boga-31910?language=pl

7 M. Heller, T. Pabjan, Elementy filozofii przyrody. Kraków: Copernicus Center Press, 2014, s. 251.

Zdjęcie ks. prof. Michała Hellera: info.wyborcza.pl

……………………………………………………………………….

Herezja w Centrum Hellera

Ks. prof. Michał Heller jest znanym popularyzatorem nauki i religii oraz fundatorem Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych, które służy realizacji zadań z tym związanych. Jak można zauważyć, ostatnio w państwie Hellera źle się dzieje. W czym rzecz?

Ks. prof. Heller od dawna głosi koncepcję matematyczności świata. Jest to wręcz jego główna idea teologiczna i filozoficzna. Ale oto jeden z głównych współpracowników Hellera pisze: „propozycja, iż świat jest =matematyczny=, jest dla mnie – i pewnie nie tylko dla mnie – w istocie niezrozumiała” (przypis 1). Jak widać, Łukasz Lamża (bo o niego tu idzie) sugeruje niedwuznacznie, że jest to propozycja niemądra.

Nie sposób nie zauważyć, że stanowisko Lamży jest, po pierwsze, herezją w stosunku do teologii Hellera, panującej w jego Centrum i wśród jego zwolenników. A po drugie, jest skandalem, oznacza bowiem zanegowanie intelektualnego wymiaru myśli Hellera, w którym koncepcja matematyczności świata zajmuje miejsce centralne.

Warto przyjrzeć się sprawie nieco dokładniej.

Matematyczność świata. O matematyczności świata lub przyrody mówi się w dwóch znaczeniach (słów świat i przyroda używa się w tym kontekście zamiennie).

Po pierwsze, matematyczność świata oznacza, że świat/przyrodę możemy badać i opisywać za pomocą metod matematycznych. Tak rozumiana matematyczność świata nie budzi wątpliwości. Matematyka jest bardzo pomocna w badaniach przyrody i wiele twierdzeń jest formułowanych w postaci równań matematycznych (np. Newtonowskie prawa grawitacji czy Einsteinowskie twierdzenie o równoważności masy i energii: kultowe E=mc²).

Trzeba jednak koniecznie powiedzieć, że w tym rozumieniu to nie świat jest matematyczny, ale matematyczna jest nasza wiedza o świecie. Oznacza to, że naszą wiedzę o świecie przedstawiamy często za pomocą liczb, matematycznych wzorów, równań i modeli. W najprostszej postaci idzie tu o liczenie przedmiotów w sztukach, czasu w godzinach, odległości w kilometrach, temperatury powietrza w stopniach itp. W zaawansowanej postaci idzie o tworzenie złożonych modeli matematycznych, opisujących funkcjonowanie jakieś dziedziny rzeczywistości.

W drugim rozumieniu matematyczność przypisuje się nie tylko naszej wiedzy o przyrodzie, ale samej przyrodzie. Zwykle nie podaje się bliższych wyjaśnień, ale zdaje się to oznaczać, że przyroda jest strukturą matematyczną, albo też że jest zbudowana czy stworzona według matematycznego modelu. Matematyczne równania są – w tym rozumieniu – nie tylko opisem przyrody, ale tkwią w przyrodzie. Używając pojęć filozoficznych mówi się, że przyroda jest matematyczna immanentnie i ontologicznie (matematyczność jest wewnętrzną właściwością przyrody).

A teraz rzecz bardzo ważna! Heller nadaje tej koncepcji charakter religijny i twierdzi, że przyroda jest matematyczna, bo Bóg myśli matematycznie i stworzył świat według matematycznych wzorów. „W dziele stworzenia – pisze Heller – został zrealizowany racjonalny zamysł Boga (… ) stwórczy zamysł Boga jest matematycznie precyzyjny, ponieważ Bóg stwarzając świat, myśli matematycznie” (2). Z różnych wypowiedzi Hellera wynika niedwuznacznie, że według niego matematyczność przysługuje przyrodzie immanentnie i ontologicznie. Przyroda zawdzięczać ma tę właściwość Bogu, jego stwórczej mocy.

Heller lubi powoływać się na Gottfrieda Wilhelma Leibniza (niemieckiego filozofa, teologa i matematyka z przełomu XVII/XVIII w.), cytuje na przykład taką oto sentencję Leibniza: „Gdy Bóg liczy i zamyśla, świat się staje”. Heller wyraża własnymi słowami tę samą myśl, idzie tropem Leibniza. Rzecz w tym, że jest to trop fałszywy. Dawni filozofowie i teolodzy na ogół nie są dziś dobrymi przewodnikami.

Odstępcy. Koncepcja matematyczności świata została odrzucona przez Łukasza Lamżę w publikacji poświęconej matematyce, firmowanej przez Centrum Hellera i Tygodnik Powszechny. Zaznaczmy, że temat matematyczności świata jest dziś nieistotny, przede wszystkim ze względu na jego spekulatywność czy wręcz bałamutność. Jednak Heller tak głęboko związał Centrum z ideą matematyczności przyrody, że zamieszczono na ten temat aż dwa teksty. Łukasz Lamża neguje matematyczność świata, zaś Sebastian Szybka broni. Oba teksty zawierają jednak przemilczenia, w szczególności ignorują Hellerowską teologię.

Lamża nie rozumie. W artykule pod tytułem „Świat nie jest matematyczny”, Łukasz Lamża pisze, że matematyczność świata jest dla niego niezrozumiała. Oznacza to, że koncepcję Hellera uznaje za bezpodstawną, za fałszywą, chociaż w tym kontekście nazwiska Hellera nie wymienia. Jakie argumenty przytacza?

Według Lamży matematyczność świata rozumiana ontologicznie (a nie tylko jako fakt, że przyrodę badamy za pomocą metod matematycznych) to koncepcja grzesząca naiwnością. Oto przypisuje się rzeczywistości fizycznej cechę matematyczności, bowiem widzi się, że świat daje się matematycznie opisywać. Błąd ten popełniają ci fizycy, którzy przedstawiając świat za pomocą matematycznych równań i modeli, przyjmują bezpodstawnie, że występujące w świecie obiekty są strukturami matematycznymi.

Jest to trafna krytyka. To nie świat jest matematyczny, ale matematyczna jest nasza wiedza o świecie; matematyczny jest obraz świata tworzony przez fizyków. Nie ma podstaw, by twierdzić, że świat jest rzeczywistością matematyczną. Z tego, że świat można badać za pomocą matematyki, nie wynika, że jest on w jakimkolwiek sensie matematyczny.

Lamża chce być człowiekiem eleganckim i wprost z Hellerem nie polemizuje. Wspomina Hellera tylko raz i pisze, że Heller zawsze wyjaśniał różnicę między wyrażaniem świata za pomocą matematyki, a przypisywaniem światu matematyczności. Lamża nie dodaje jednak, że Heller – podkreślmy – przypisuje światu matematyczność i rozumie matematyczność świata jako jego immanentną i ontologiczną właściwość, a nie tylko jako wyłącznie opisywanie i badanie za pomocą matematyki.

Coś jeszcze zwraca uwagę. Lamża ignoruje całkowicie Hellerowską teologię dotyczącą matematyczności świata. Ani mru-mru o Bogu. A przecież według Hellera Bóg jest sprawcą matematyczności świata: Bóg myśli matematycznie i stworzył świat, który jest matematyczny. Proste i jasne! Dla Hellera, tak jak dla Leibniza, matematyczność świata to koncepcja teologiczna.

Dlaczego Lamża nie wspomina, że według Hellera matematyczny świat został stworzony przez matematycznego Boga? Można się tylko domyślać. Być może Lamża obawiał się efektu śmieszności, bowiem koncepcja Hellera pozbawiona jest jakichkolwiek podstaw poza wiarą religijną, a mieszanie matematyki i fizyki z Bogiem i teologią daje efekt komiczny (nawet Heller, który taki miks wyznaje, nierzadko w swoich wykładach stara się ukryć Boga w podtekstach i aluzjach).

Niedowiarstwo Szybki. Idei matematyczności świata broni Sebastian Szybka, jego tekst nosi tytuł „Świat jest matematyczny” (3). Ale Szybka, podobnie jak Lamża, ignoruje teologiczne poglądy Hellera. W artykule Szybki nie pada słowo Bóg, nie twierdzi on, że to myślący matematycznie Bóg stworzył matematyczny świat. Szybka zgadza się z Hellerem, że świat jest matematyczny, ale pomija Hellerowską teologię.

Według Szybki o matematyczności świata świadczy to, że fizycy odkrywają równania, na podstawie których zyskują wiedzę o nieznanych wcześniej fragmentach rzeczywistości. Np. z równań Einsteina wynikło, że wszechświat podlega zmianom i że istnieją czarne dziury oraz fale grawitacyjne.

Argumentacja Szybki jest jednak błędna. Z tego, że fizycy skutecznie badają rzeczywistość za pomocą metod matematycznych, w żaden sposób nie wynika, że światu można przypisać cechę matematyczności, albo wręcz że jest strukturą matematyczną.

Na ogół fizycy patrzą na to trzeźwiej. Badają świat wykorzystując matematykę, ale nie znajdują dostatecznych argumentów, by twierdzić, że świat jest ontologicznie i immanentnie matematyczny – że jest strukturą matematyczną. Przyroda charakteryzuje się  – mimo ciągłej zmienności – w pewnej mierze stałością, powtarzalnością, nie jest chaosem (kamień podrzucony do góry zawsze spada, a elektroniczne zapisy na dyskach trzymają się mocno). Naukowcy te właściwości przyrody przedstawiają w postaci matematycznych równań i modeli, nazywając prawami fizyki, a same te właściwości – prawami przyrody. Pozwala to odkrywać nieznane wcześniej zjawiska w przyrodzie, ale w żaden sposób nie świadczy, że świat jest strukturą matematyczną.

Zaś twierdzenia, wierzenia, czy też przypuszczenia ks. prof. Hellera, Leibniza i innych podobnych im autorów, że to myślący matematycznie Bóg stworzył matematyczny świat, to teologiczne fantazje i urojenia.

Fantazje i urojenia. Czytelnika może dziwić, że Leibnizowską i Hellerowską koncepcję matematyczności świata nazywam urojeniem. Dodam więc, że mówiąc o urojeniach nie mam na myśli zaburzeń urojeniowych (chorób psychicznych) wymienianych w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych. Urojenia niekoniecznie muszą mieć charakter zaburzeń psychicznych. Urojenia to przekonania o istnieniu zjawisk, istot czy wydarzeń, utrzymujące się mimo braku dowodów wskazujących chociażby w niewielkim stopniu, że może to być prawda. Wierzy się w istnienie czegoś bez dowodów.

Trzeba przy tym mocno podkreślić, że pewne urojenia podlegają instytucjonalizacji, tzn. są uznawane za prawdziwe i kultywowane w takich lub innych społecznościach czy środowiskach. Charakter urojeń zinstytucjonalizowanych mają wierzenia religijne oraz wiara w magię i wróżby. Nie są urojeniami teorie naukowe (np. teoria grawitacji, szczególna i ogólna teoria względności Einsteina oraz wiele innych), o ile opierają się – tak jak wymienione – na wynikach badań naukowych i nie są fantastyką naukową.

Przekonanie o matematyczności świata to urojenie zinstytucjonalizowane, kultywowane w stosunkowo nielicznych środowiskach teologów i naukowców. Historia tego urojenia sięga co najmniej starożytnej filozofii greckiej. Pitagoras i jego uczniowie w V w. p.n.e. byli przekonani, że liczby stanowią arche, tj. istotę czy zasadę przyrody. Pitagorejczycy zajmowali się matematyką, ale stanowili malownicze i burzliwe środowisko zajmujące się też magią i religią. Według relacji pozostawionych przez uczniów, Pitagoras czynił liczne cuda, np. uciszał burze.

Słowo na zakończenie. Idea matematyczności świata to paranaukowa i teologiczna fantazja, zinstytucjonalizowane urojenie. W Polsce głównym jego propagatorem jest ks. prof. Michał Heller. Dobrze by było, gdyby tego rodzaju pomysły trafiły w końcu do archiwum, stając się co najwyżej przedmiotem zainteresowania historyków idei i urojeń. Alvert Jann

Szerzej na podobny temat piszę w artykułach:

Jak ks. prof. Heller dowodzi istnienia Boga?”https://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/ks-prof-heller-dowodzi-istnienia-boga/

Teoria Boga krótko wyłożona” – https://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/teoria-boga-krotko-wylozona/

…………………………………………………………….

Alvert Jann: Blog „Ćwiczenia z ateizmu”https://polskiateista.pl/aktualnosci/blogi-2/cwiczenia-z-ateizmu/ . – Nauka nie wyjaśnia wszystkiego, religia nic nie wyjaśnia.

………………………………………………………………..

Przypisy

1 Ł. Lamża „Świat nie jest matematyczny”, w: Wielkie pytania na nowo. Matematyka – https://www.granicenauki.pl/files/tp01-wielkie-pytania.pdf

2 M. Heller, Kosmiczna przygoda człowiek mądrego, Wydawnictwo Znak, Kraków 1994, s. 256.

3 S. Szybka „Świat jest matematyczny”, w: Wielkie pytania na nowo: Matematyka – https://www.granicenauki.pl/files/tp01-wielkie-pytania.pdf

……………………………………………………………………………………